teamon.eu

blah blah blah

Web 2.0 - dziękuję, postoję

22 marca 2008

Kategorie:

Tagi:

  • web 2.0

Dostałem link od kumpla z klasy. Link do jego myspace`a. A szanowałem kiedyś tego człowieka... No ale dobra wejdę, zobaczę. Co znalazłem? Zdjęcie ryja. Super, zawsze o tym marzyłem. Niżej atakuje mnie jakiś player - jakoś przeżyje. Niżej boks lastfm - tak, bardzo mnie interesuje czego ostatnio słuchałeś. Po prawej “Who I`d Like To Meet” - jeszcze fajniej. Jadę dalej - komentarze vel “Oceń mój ryj” - poczytajmy trochę! W tym momencie się załamałem. W pizdu ludzi których znam i linki do ich majspejsików. Towarzystwo wzajemnej adoracji. Na każdym to samo co powyżej plus czasem jakieś filmiki (najczęściej teledyski). Tak, jestem załamany.

To tak na wstęp. Teraz będzie to o co na prawdę mi chodzi.

Naprawdę staram się znaleźć pozytywne strony tych wszystkich serwisów “społecznościowych” (i nie tylko), które powstały. Mały przegląd internetu w kolejności w jakiej owe serwisy pojawiały się w rozmowie z osobą, która (na szczęście!) ma podobne zdanie do mnie (nie jestem sam!).

Photoblog - niektórzy jeszcze trzymają jakiś poziom ale większość to zdjęcia mordy “z ręki”. Kolejny konkurs “oceń mój ryj”.

Potem pojawił się w rozmowie wykop/digg - śmietnik i na tym zakończymy.

Dalej - del.icio.us - pierwszy pozytyw, o ile ja nie korzystam bo po prostu nie mam takiej potrzeby kumpel stwierdził, że jest ok (w kwestii przechowywania własnych bookmarków, a nie dzielenia się nimi).

Kolejnym pozytywem całego Web 2.0 jak został przez nas wspomniany to wygląd - jest po prostu ładnie. Postanowiliśmy jednak nie drążyć tego tematu i zająć się treścią.

Następnie padło na Youtube - przyznaję, korzystam. Rzadko bo rzadko ale korzystam. Tu dyskusja nie była zbyt długa, uznaliśmy, że jest ok i tyle (pomijamy tym razem tonę śmieci).

Potem przyszła pora na serwisy typu “śmieszne filmiki i zdjęcia” które najczęściej są po prostu żałosne. Przeklejane filmiki z youtube i innych serwisów, nieśmieszne zdjęcia i teksty. Do tego masa komentarzy i “ocen”. Na co to komu? Nie potrafię tego pojąć, mój rozmówca także.

Wikipedia - krótko i rzeczowo. Nieocenione źródło informacji, które jeszcze mnie nie zawiodło i mam nadzieję, że tego nie zrobi.

Kolega rzucił temat Google Apps. Bawiłem się tym kiedyś ale jakoś tego nie polubiłem. Chodzi mi tu o Google Docs itp, bo z gmaila korzystam i jestem bardzo zadowolony. Tak samo jak Analitics. W sumie, to ja i tak korzystam z programu pocztowego, ale zgodzę się, że interfejs gmaila jest przyjazny i podobno dobrze się integruje z flockiem.

Blip/Twitter - zgodnie stwierdziliśmy, że musimy być chyba za głupi żeby zrozumieć tą idee. “Poszedłem się wysrać” - tak, zawsze chciałem się o tym dowiedzieć. I wszędzie na blogach tylko te boxy flashowe z ostatnimi informacjami(? nie wiem jak to nazwać).

Secondlife - żal i nuda. Kropka.

Pudelek, lansik itp - ludziom musi się naprawdę bardzo nudzić. Albo to my jesteśmy dziwni i nie interesuje nas, że ktoś bierze ślub, a ktoś inny pokazał cycki.

Fotka - kolejny serwis “oceń mi ryj”. Nie, nie mam konta, kumpel też nie i żyjemy. O n-k już nawet nie chciało nam się wspominać... Onetowe blogaski i rUsHoFfE fora - n/c

Dalej dyskusja zeszła na MVC w ASP i krótkie porównanie z RoR (taa, mat-fiz).

Wnioski? “Social web” ssie, jest z dupy, [tu wstaw swoje ulubione określenie]. Szczerze mnie to przeraża. Czy ludzie naprawdę są tacy głupi czy tylko udają? Sam byłem świadkiem powstawania serwisu typu “śmieszne filmiki”. Gdy tylko został otwarty i lekko zareklamowany ludzie zaczęli dodawać pełno materiałów w zamian za znaczek przy nicku... Dramat, żenada, społeczna porażka. Po prostu brak mi słów.

Tak, jestem inny. Nie mam photobloga ani myspace`a. Zamiast “czytać” pudelka wolę pograć na perkusji, a zamiast pisania bzdurnych komentarzy na onecie wole się rozwijać w kierunku zainteresowań i zarabiać. Jeszcze trochę i trafie na spotkanie na którym się przywitam “Cześc, mam na imię Tymon i jestem antyspołecznym licealistą...”

6 komentarzy

  • Riddle 22 marca 2008 04:16:31

    Jak ktoś tworzy serwis dla wszystkich (najczęściej dlatego, że chce mieć duże zarobki) to musi liczyć się z panoszącym się zidioceniem. Popatrz jednak na Linked.in, Flickr albo chociażby na Last.fm. Pierwszy serwis operuje na relacjach profesjonalnych, drugi to ogromna społeczność fotograficzna, a trzeci toczy się wokoło muzyki. Te serwisy plasuję bardzo wysoko w Web2.0.

    Która to definicja trochę mi się przejadła, owszem. Ale żeby od razu pisać, że wszystko ssie? Używam Twittera i moi znajomi (Ci których subskrybuję) nie piszą o toalecie – wszystko zależy o czym chcesz pisać i co chcesz czytać, nikt Cię nie zmusza.

    A MySpace „dwa-zero” na pewno nie jest.

  • bobiko 22 marca 2008 04:28:26

    No i Fotka.pl też nie nalezy do web2.0, powstała duuużżoo wcześniej.

    Każdy ma wybór, ma wolę i wg. tego sobie żyje. Więc jak Tobie nie podoba, to trudno, innym się spodoba.

    Pozdrawiam.

  • Seban 22 marca 2008 08:22:32

    Tymon przesadzasz. Blogi też ssą bo przecież jest tyle różowych blogasków, a Ty jednak piszez! Blipy i Twitery niektórych osób mogą być przecież ciekawe, tak samo jak są ciekawe blogi. Nie podoba Ci się fotka? Przecież nie musisz tam zaglądać, internet jest chyba dość duży by zajrzeć w inne miejsce. Każdy serwis ma grupę docelową, widać nie jesteś w grupie docelowej fotki, last.fm, onetu, pudelka ... W dobie user generated content powstawanie śmieci jest normalne i naturalne chyba. Są miejsca gdzie jest śmieci dużo i tego nie zmienisz.
    A ciekawi mnie to, że jesteś taki aspołeczny a dzielisz się tym spostrzeżeniem z innymi ludźmi. Po co? Jesteś przecież aspołeczny!

  • teamon 22 marca 2008 12:40:01

    Tak, zgadliście. MI się nie podoba. Seban, piszesz o grupie docelowej, o to właśnie chodzi. To mnie przeraża. I nie mówię tu o tym, że jeżeli nie korzystam z serwisu to od razu jest zły. Jeśli są społeczności do których po prostu nie należę, ale mają one jakiś większy sens to w porządku. Mi głównie chodzi o te serwisy, których grupą docelową są.. debile? Nie mam innego określenia. (powyższe zdanie oczywiście nie odnosi się do wszystkich wcześniej wymienionych serwisów)
    Martwi mnie to, że ludzie nie mają nic lepszego do roboty niż czytanie pudelka i ocenianie nawzajem swoich zdjęć.

  • kisieel 22 marca 2008 14:01:35

    No i Tutaj sie rozumiemy, ale o tym wiadomo powszechnie. Chciałem sprostować jednak kilka spraw... Oczywiście w każdej społeczności, są tzw "rodzynki", czyli normalni nieangażujący się całym życiem w to ludzie. Przerażające jest jednak to, że typowo idiotyczne, narcystyczne, i bezsensowne blogi/myspace'y prowadzą ludzie powszechnie uważani za inteligentnych. Przeraża mnie to że kumple z klasy (a uczymy sie w dobrej szkole, nie ma co ukrywać) wstawiają zdjęcia "ryja" z ręki i cały dzień podniecają się tym jakie dostaną komentarze. To jest najgorsze... Bo jak już ktoś jest idiotą to nim zostanie i niech sie angażuje w idiotyczne rzeczy, ale jak ktoś uważa się za inteligentnego, niech trzyma sie od tego z daleka, albo stara się to ucywilizować. Ehh próżnośći.. . Czemu dotykasz wszystkich wokół nas...

  • W4rbird 05 września 2008 23:11:37

    Popieram autora w całej rozciągłości!
    Chyba też jestem innym, chociaż studiuję ekonomię i uczę się chińskiego. Poza tym jedynie Wikipedia i YT trzymają poziom. Reszta to dziadostwo, że bania mała z Naszą-Klasą na czele. Prawie codziennie muszę się tłumaczyć, a dlaczego mnie tam nie ma, a dlaczego to, a dlaczego tamto. Bo nie! I tyle.

    PS. Wspierajmy komunikację e-mailową.


    warbird1@interia.pl

Zostaw komentarz

code